Pokazywanie postów oznaczonych etykietą araby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą araby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2008

Internet

Na Torwarze trwają zawody. Michał Rapcewicz wygrywając konkurs nr 6 na zawodach Toyota – Sygnity World Cup, zakwalifikował się na Finał Pucharu Świata. O tym już pewnie wszyscy wiedzą, ale gratulacje się należą!

Dziś jeszcze kilka słów o Internecie. Końskim Internecie. Przede wszystkim – serwis internetowy PolskieAraby.com, o którym już tu pisałem kilka miesięcy temu, jak też o jego wydawcy – Monice Luft. Serwis ma się coraz lepiej. Coraz więcej aktualnych informacji i artykułów i coraz większy rozmach przedsięwzięcia na pewno zadowolą sympatyków koni arabskich. Warto zobaczyć, jak wygląda portal dla miłośników koni robiony według współczesnych internetowych standardów!

Kolejny, a właściwie nowy projekt internetowy to SuperKonie.pl. W tej chwili jest to tylko blog, ale jego twórcy szykują niespodziankę, o której niebawem pojawi się tu więcej informacji. A SuperKonie.pl i tak należy śledzić z należytą uwagą:)

niedziela, 17 lutego 2008

Wieści z Janowa Podlaskiego

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu, więc budowa Szpitala dla koni w Janowie Podlaskim posunęła się w tym czasie mocno do przodu, a właściwie prawie została zakończona! Już niebawem zaprezentuję aktualny wygląd szpitala – co ciekawe, inwestycja wzbudziła również zainteresowanie innych mediów, o czym też niebawem tutaj napiszę.

Co tymczasem słychać w Stadninie w Janowie Podlaskim? Od 29 lutego do 2 marca w stadninie odbędą się kolejne konsultacje jeździeckie w dziedzinie ujeżdżenia i skoków, które poprowadzą Helena, Józef i Mieczysław Zagorowie. Ponadto, organizator Dni Konia Arabskiego opublikował wstępną listę koni - 57 klaczy i 12 ogierów - przeznaczonych na aukcję Pride of Poland 2008, która odbędzie się 10 sierpnia. Lista może jeszcze ulec zmianie. Tu można znaleźć wstępną listę.

Inna, ważna wiadomość dla wielbicieli koni arabskich - zaplanowany na 28-29 czerwca tego roku pokaz w Centrum Treningowym Champion w Dzierżążnej koło Łodzi otrzymał afiliację ECAHO. Tym samym, jest to czwarty obok dwóch w Janowie Podlaskim i jednym w Białce polskich pokazów afiliowanych przez ECAHO.

sobota, 17 listopada 2007

Medialnie o koniach arabskich

Internet i konie w Polsce jeszcze nie współegzystują ze sobą najczulej. Wybitni ‘koniarze’ nie do końca zajmują się bowiem mediami – i na odwrót – ludzie mediów nie zawsze, a raczej bardzo rzadko epatują swoimi końskimi fascynacjami.

Tymczasem Monika Luft połączyła swoją wiedzę zawodową na temat mediów oraz fascynację końmi arabskimi. Efektem tego jest świetnie rozwijający się serwis polskiearaby.com, czyli portal miłośników koni arabskich. Nic w tym dziwnego, że portal ma się dobrze (aktualna treść na wysokim poziomie przygotowywana przez zespół redakcyjny oraz rosnące statystyki odwiedzin) i jeszcze do tego jest ładny, bo szerokie doświadczenie telewizyjne Moniki – od publicznych Telewizji Hiszpańskiej i Telewizji Polskiej po prywatny Polsat i Tele 5, uzupełnione zostało doświadczeniem pisarskim: dwie opublikowane powieści – „Śmiech iguany” (2004), „System argentyński”(2006) oraz blog na Wirtualnych Mediach.

Na zdjęciu: Monika Luft z klaczką Panna Cotta (Perseusz - Pelisa/Europejczyk), własnej hodowli, fot. Maciej Liese dla magazynu ESSENCE.

Koń arabski, według Moniki, wiąże się z wieloma dziedzinami życia i niesamowicie pobudza wyobraźnię. Są to nie tylko wrażenia estetyczne, ale pociągające wyzwanie intelektualne. W polskiej historii koń arabski zajmuje szczególne miejsce, które można zrozumieć, śledząc – tak jak Monika – liczne materiały historyczne poświęcone hodowli tych koni na dworach magnackich i szlacheckich. Nie przypadkiem Monika Luft została wydawcą książki „One tworzyły piękno” Krystyny Chmiel, poświęconej koniom arabskim, o której niebawem znajdzie się tutaj więcej informacji.

„Najbardziej lubię być na pastwisku razem z końmi. Pasące się klacze ze źrebakami działają na mnie uspokajająco. To miłe uczucie, kiedy ciekawskie źrebaki podchodzą blisko, a i klacze zachowują się przyjaźnie. Wszystkim im trzeba poświęcić nieco uwagi. To pozwala oderwać się od trosk codziennego życia. Nie muszę jeździć na koniu, wystarczy mi możliwość przebywania z nim” – stwierdza Monika Luft.

Monika Luft przypomniała mi o pewnej ważnej rzeczy. Od koni arabskich wymaga się dwóch, bardzo często wykluczających się cech – piękna i dzielności. Modny obecnie typ urody konia arabskiego to wyprofilowana główka, „niczym u konika morskiego” i duża „żeńskość”, czyli delikatna, lekka budowa. Araby „Pure Polish” często są odległe od tego modelu piękna, choć oczywiście czasem rodzi się taka gwiazda, jak Pianissima, wzbudzająca zachwyty na całym świecie. Jednak także konie o nie aż tak wyrafinowanej urodzie osiągają zawrotne ceny podczas janowskiej aukcji. Czemu nadal są tak popularne, mimo ogromnej konkurencji „arabów” z całego świata? Tu Monika znów odsyła nas do kilkusetletniej tradycji hodowli koni arabskich w Polsce. U nas zawsze zwracano uwagę na dzielność i dumę tych zwierząt. Polskie araby, poddawane próbom dzielności na torze, słyną z bardzo poprawnej budowy i dużej odporności. To konie nie tylko do pokazywania, ale i do pracy pod siodłem. Tych zalet użytkowych brakuje często wysublimowanym osobnikom, występującym na międzynarodowych pokazach.

Trudno mówić, zdaniem Moniki Luft, o jednym środowisku hodowców i przyjaciół koni arabskich w Polsce, choć niewątpliwie integrującą rolę pełnią (także ze względu na swoją ekskluzywność) Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim, które są największym świętem tej rasy w Polsce. I chociaż polscy hodowcy prywatni odnoszą coraz więcej sukcesów, to nadal rozpoznawalną na całym świecie markę mają tylko państwowe stadniny, jak Janów Podlaski czy Michałów. To naturalne – historia Janowa liczy sobie 190 lat, podczas gdy początki hodowli prywatnej na większą skalę sięgają zaledwie połowy lat 90. ubiegłego wieku. Ale zarówno liczba hodowców prywatnych, jak i liczba klaczy hodowlanych w prywatnych rękach rośnie z roku na rok, podobnie jak możliwości finansowe prywatnych hodowców. Przy tym grupa ludzi, która poświęca się pasji związanej z hodowlą koni arabskich jest nie tylko coraz liczniejsza, ale zdobywa też coraz większe doświadczenie, co niewątpliwie zapowiada ciekawe czasy dla naszej hodowli – podsumowuje Monika Luft.

Zamiast zakończenia tego postu, odsyłam Was do Araboteki na polskiearaby.com – piękno w wersji video…. :)

piątek, 2 listopada 2007

Tutto Arabi o Janowie Podlaskim

Dni Konia Arabskiego w Polsce otwierają aktualny numer liczącego ponad 200 stron dwumiesięcznika Tutto Arabi, reklamowanego jako 'najbardziej rozpowszechnione czasopismo w krajach arabskich'. Premiera czasopisma miała miejsce podczas Pucharu Narodów w Akwizgranie, a więcej informacji o jego zawartości można znaleźć na portalu PolskieAraby.com.

sobota, 29 września 2007

Trwa Puchar Narodów w Aachen

Na stronie organizatora trwa już relacja live z Pucharu Narodów i odbiór jest więcej, niż przyzwoity.

Już wczoraj (piątek) dostępne były obok ekranu listy startowe pierwszych klas. Pod ramką w prawym dolnym rogu ekranu znajduje się lista klas oraz tuż pod nią link do odświeżania listy. W niecałą godzinę po zakończeniu klas źrebiąt pojawiły się w Internecie już ich szczegółowe wyniki oraz zaraz potem - wyniki czempionatu. Po występie każdego konia pokazywna jest plansza z ocenami. W piątek organizatorzy usunęli link do bardziej skompresowanej wersji przekazu, nie wpłynęło to chyba jednak drastycznie na odbiór wersji high quality.

Na stronach internetowych Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich na bieżąco komentowane są wyniki wszystkich klas dla tych, którzy nie mogą lub nie mają czasu na żywo oglądać Pucharu Narodów.

Przypomnijmy, że w tym roku do 12 klas w ręku zgłoszono aż 27 koni z Polski (nie licząc tych, które zostały w Polsce wyhodowane, a wystąpią w barwach nowych właścicieli).

Oto lista polskich koni arabskich, które występują podczas Pucharu Narodów:

Enspinezja – wł. Leszek Jarmuż, SK Kębliny; Psyche Victoria – wł. Alicja i Krzysztof Poszepczyńcy, Chrcynno Pałac; Altis – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Sotika – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Satis – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Bresilia – wł. Wojciech Parczewski, Nazaret Arabians; Eksterna – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Pinta – wł. SK Janów Podlaski; Sefora – wł. SK Janów Podlaski; Faronn – wł. Stanisław Sławiński, Czeple Arabians; Ejrene – wł. SK MichałówEkina – wł. SO Białka; Ganga – wł. Alicja i Krzysztof Poszepczyńcy, Chrcynno Pałac; Norma – wł. SK Michałów; Pistoria – wł. SK Michałów Celsjusz – wł. SO Białka; Etnologia – wł. Janów Podlaski; Primadonna – wł. Tomasz Tarczyński, Stadnina Grabów nad Pilicą; Emika – wł. SO Białka; Espadrilla – wł. SK Michałów; Estoria – wł. SK Michałów; Emocja – wł. SK Michałów; Palmira – wł. SK Michałów; Esparto – wł. SK Michałów; Poganin – wł. SK Janów Podlaski; Gaspar – wł. SK Michałów; Grafik – wł. SK Michałów;

środa, 26 września 2007

Zapowiedź Pucharu Narodów w Aachen

W dniach 29-30 września w Albert-Vahle-Halle w Aachen odbędzie się jubileuszowy XXV Puchar Narodów - jeden z najbardziej prestiżowych pokazów w roku. Wczoraj wyjechał pierwszy transport koni z Polski.

Historia Pucharu Narodów sięga lat siedemdziesiątych - czasów sprzed powstania ECAHO, czyli Europejskiej Organizacji Konia Arabskiego. Pani Annette Hedley zaproponowała rozgrywanie imprezy wykraczającej swym zasięgiem poza Europę, otwartej dla wszystkich krajów skupionych w WAHO (Światowej Organizacji Konia Arabskiego) oraz premiującej reprezentacje narodowe.

Pierwszy pokaz według tej koncepcji odbył się w 1980 roku, a jego truymfatorami byli hodowcy z Wielkiej Brytanii. Nagrodą był srebrny puchar zasponsorowany, dzięki dobrym układom między panią Hedley a Lady Harmsworth Blunt, przez brytyjskie pismo The Daily Mail, należące do rodziny Harmsworth. Po śmierci Lady (zmarła 12.11.1991 r. w wieku 93 lat!) The Daily Mail zaproponował, by trofeum nosiło jej imię i od 1992 roku nagroda w Pucharze Narodów nazywana jest The Lady Harmsworth Blunt Memorial Trophy. Od 2001 roku na zasadach analogicznych jak klasyfikacja Pucharu Narodów prowadzona jest klasyfikacja Pucharu Hodowców (premiująca kraj, w którym wydowane zostały najlepsze konie w danej edycji), a przyznawana nagroda nosi imię Major T.W.I. Hedley Memorial Trophy.

Przyzwyczailiśmy się, że pokaz rozgrywany jest w Aachen, co roku w ostatni weekend września. Warto jednak zaznaczyćć, że te stałe miejsce i czas obowiązują od 1993 roku. Przedtem impreza rozgrywana była w różnych krajach, czasami w odstępie dwóch lat.

W klasyfikacji pokazów ECAHO Puchar Narodów w Aachen należy do tzw. Title Show - najwyższej rangi pokazów afiliowanych przez ECAHO, obok Czempionatów Świata, Europy i Bliskiego Wschodu. To także bodajże najtrudniejszy - obok Czempionatu Świata - pokaz rozgrywany w Europie i jeden z kilku (może czterech - obok Czempionatu USA i Scottsdale) najbardziej prestiżowych na świecie.

Należy przypomnieć, że Polska zdobywała Puchar Narodów, zwany potem Trofeum Lady Harmsworth trzy razy, w latach 1998, 2001 oraz 2006. Dodatkowo, przyznawany od roku 2001 Puchar Hodowców Polska otrzymała właśnie w 2001 roku.

Organizator, niemiecki związek hodowców koni arabskich VZAP, na swojej witrynie internetowej zamieścił wszystkie dokumenty dla uczestników i widzów, w tym ramowy program imprezy. Już pod koniec lipca VZAP zapowiedział też przeprowadzenie przekazu live z Pucharu Narodów w Aachen.

We wtorek (wczoraj) w podróż wyruszyła ekipa stadnin w Janowie Podlaskim i Białce. Na środę rano (czyli dziś) wyjazd swoich koni zaplanowała stadnina w Michałowie. Swoje konie zgłosili też hodowcy prywatni: Leszek Jarmuż, Tomasz Tarczyński, Wojciech Parczewski, Stanisław Sławiński i stadnina Falborek Arabians. Być może okaże się, że na listach startowych znajdziemy jeszcze innych uczestników z Polski, a z pewnością na ringu zobaczymy jakieś konie krajowej hodowli wyeksportowane w przeszłości lub potomków polskich koni.

Poniżej prawie cała lista, jaką udało się ustalić do 25 września Polskiemu Związkowi Hodowców Koni Arabskich - prawie cała, bo wszystko Związek zdradzi dopiero w piątek - zgodnie z sugestią jednego z hodowców :).

Klasa 1 - klaczek rocznych:
niespodzianka :); niespodzianka :)

Klasa 2 - ogierków rocznych:
Altis - wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; niespodzianka :)

Klasa 3 - klaczek 2-letnich (dwie grupy A i B):
niespodzianka :) Eksterna - wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Pinta - wł. SK Janów Podlaski; Sefora - wł. SK Janów Podlaski

Klasa 4 - ogierków 2-letnich:
Faronn - wł. Stanisław Sławiński

Klasa 5 - klaczek 3-letnich:
Ejrene - wł. SK Michałów Ekina - wł. SO Białka; Norma - wł. SK Michałów; Pistoria - wł. SK Michałów

Klasa 6 - ogierków 3-letnich:
Celsjusz - wł. SO Białka

Klasa 7 - klaczy 4-6-letnich:
Etnologia - wł. Janów Podlaski Primadonna - wł. Tomasz Tarczyński

Klasa 8 - klaczy 7-10-letnich:
Emika - wł. SO Białka Espadrilla - wł. SK Michałów; Estoria - wł. SK Michałów

Klasa 9 - klaczy 11-letnich i starszych:
Emocja - wł. SK Michałów; Palmira - wł. SK Michałów

Klasa 10 - ogierów 4-6-letnich:
Esparto - wł. SK Michałów; Poganin - wł. SK Janów Podlaski

Klasa 11 - ogierów 7-10-letnich:
Gaspar - wł. SK Michałów

Klasa 12 - ogierów 11-letnich i starszych:
Grafik - wł. SK Michałów.

Bliższe informacje na temat Pucharu Narodów na stronach internetowych Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich

czwartek, 13 września 2007

Janów Podlaski

Od początku - czemu szpital dla koni w Janowie Podlaskim?

Szpitale dla koni nie są niczym nowym w Polsce – bardzo dobre istnieją w Gliwicach i Warszawie. Jednak Janów Podlaski, a co za tym idzie - całe Podlasie i Lubelszczyzna swojego szpitala nie posiadają. Brak ten postanowił nadrobić znany hodowcom koni lekarz weterynarii, Jarosław Karcz. Jego pomysł spotkał się z bardzo dużym aplauzem nie tylko lokalnego środowiska hodowców koni, ale również firmy Xella Polska, której materiały budowlane są wykorzystywane jako budulec szpitala.

Wybór Janowa Podlaskiego nie był przypadkowy ani dla lekarza weterynarii, Jarosława Karcza, ani dla Xella Polska. To właśnie Janów Podlaski słynie w Polsce, jak również na całym świecie ze wspaniałej hodowli koni arabskich. Stadnina w Janowie Podlaskim nierozerwalnie kojarzy się z postacią jej wieloletniego dyrektora, wychowawcy pokoleń hodowców koni w Polsce, Andrzeja Krzyształowicza (1915 – 1998), który był sprawcą wspaniałego renesansu stadniny oraz jej dyrektorem w latach 1956 - 1991. Wielki talent hodowlany w połączeniu ze żmudną codzienną pracą, sumiennością i poczuciem obowiązku, których też wymagał od innych, sprawiły, że wyhodowane przez niego konie odnosiły sukcesy na pokazach hodowlanych, torach wyścigowych i hipodromach w Polsce i na świecie.

Najlepiej też przytoczyć tutaj słowa Andrzeja Krzyształowicza, w których pokrótce opisuje historię stadniny w Janowie Podlaskim: ,,[...] Była ona burzliwa jak nasza historia narodowa. Założona w 1817 roku po kongresie wiedeńskim na wniosek Rady Administracyjnej Królestwa Kongresowego Polski za zgodą cara Aleksandra I, była pierwszą na ziemiach polskich stadniną państwową. Do powstania styczniowego w 1863 roku kierownictwo stadniny spoczywało w rękach polskich hodowców. Po powstaniu, w którym udział brało kilkunastu janowskich masztalerzy, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej stadniną kierowali urzędnicy carscy, a nadzór nad jej działalnością sprawował zarząd stadnin państwowych w Petersburgu. W 1914 roku konie janowskiej stadniny zostały ewakuowane w głąb carskiej Rosji i żaden z tych koni do Janowa nie wrócił.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, ówczesne Ministerstwo Rolnictwa wszystkie konie uratowane z działań wojennych, z różnych źródeł i różnych ras, rokujące nadzieje, że mogą być materiałem hodowlanym potrzebnym do odbudowy hodowli koni w Polsce, gromadziło w Janowie Podlaskim. Budynki i inne urządzenia były zniszczone, lecz pozostało bogate zaplecze w postaci łąk i pastwisk. Po odbudowie stajen i reorganizacji hodowli koni w Polsce, w Janowie Podlaskim pozostały konie czystej krwi arabskiej i półkrwi angloarabskiej. Ogiery półkrwi, wychowane w okresie międzywojennym w Janowie, były materiałem wyjściowym do masowej hodowli produkującej konie tak w tym czasie niezbędne kawalerii i innym rodzajom broni posługującym się końmi wierzchowymi.Konie czystej krwi arabskiej, których hodowla w Polsce ma ponad 200-letnią tradycję, były już w XIX wieku sprzedawane do różnych krajów europejskich. W latach trzydziestych obecnego stulecia sprzedawano je między innymi do USA.

W czasie działań wojennych w 1939 roku ponad 80%, janowskich koni zaginęło. Z uratowanych resztek polski personel zatrudniony przez niemieckie wojskowe władze okupacyjne odbudowywał w Janowie hodowlę koni w dotychczasowych dwóch kierunkach. W 1944 roku niemiecka komenda stadniny zarządziła i przeprowadziła ewakuację koni w momencie, kiedy armia radziecka dochodziła do Bugu. Konie zabrane z Janowa wraz z częścią personelu zostały przetransportowane koleją w okolice Drezna. Tam stały do lutego 1945 roku. Kiedy armia radziecka dochodziła do Odry, nastąpiła dalsza ewakuacja stadniny, tym razem pieszo. Pierwszym etapem było Drezno, w którym stadnina przeżyła zmasowany nalot aliancki w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku. Następnym etapem marszu pieszego było Torgau nad Łabą, skąd w marcu konie zostały przetransportowane koleją do majątku Nettelau położonego na południe od Kilonii. W trakcie tej podróży nie obeszło się bez groźnych nalotów, które szczęśliwie nie spowodowały żadnych strat wśród ludzi i koni. W Nettelau stadnina janowska doczekała końca wojny i utworzenia zarządu stadnin polskich w Niemczech, który ujął w ramy organizacyjne wszystkie konie z polskich stadnin, wywiezione do Niemiec przez okupanta. W Nettelau konie pozostawały do jesieni 1946 roku, kiedy to drogą morską wróciły do Polski.

Ze względu na częściowe zniszczenie budynków janowskiej stadniny, konie zostały przejściowo ulokowane w Posadowie, wówczas w powiecie Nowy Tomyśl, w województwie poznańskim. Do Janowa wróciły jesienią 1950 roku. Nadal są chowane dwie rasy: czystej krwi arabskiej i półkrwi angloarabskiej. Te pierwsze z myślą o eksporcie, te drugie w początkowym okresie na zasilenie polskiego rolnictwa w siłę pociągową, a ostatnio z myślą o sporcie, rekreacji, a także eksporcie. Od 1960 roku janowskie araby są sprzedawane za granicę; najpoważniejszymi ich odbiorcami są Amerykanie, którzy dotychczas kupili najwięcej koni i płacą najwyższe ceny. Od 1969 roku na terenie stadniny koni w Janowie Podlaskim są rokrocznie organizowane dla kupców zagranicznych aukcje na konie arabskie ze stadnin chowających konie tej rasy tzn.: Janowa Podlaskiego, Michałowa, Kurozwęk i Białki. [...] Aukcję poprzedza narodowy czempionat konia arabskiego Polski, [...]'' [źródło]


Fotografie: Aneta Witkowska