czwartek, 6 marca 2008
Halowy Puchar Polski
Miejsce zawodów to kryta ujeżdżalnia w Stadninie Koni Janów Podlaski
Organizator: Stadnina Koni w Janowie Podlaskim, Klub Jeździecki Janów Podlaski, Polski Związek Jeździecki
Zgłoszenia: Zgłoszenia pisemne na adres Stadniny Koni Janów Podlaski:
Stadnina Koni, Janów Podlaski21-505, Janów Podlaski
tel. (83) 341 30 09 (w godz. 8:00-15:00)
fax (83) 341 33 60
e-mail: office@janow.arabians.pl
Ostateczny termin zgłoszeń: 21 marca 2008 r. - ważne tylko z dołączonym dowodem wpłaty.
Organizatorzy proszą o dokładne zgłoszenie koni i zawodników (numery konkursów) na pierwszy dzień zawodów! Obowiązują druki PZJ.
Komisja sędziowska i obsługa zawodów:
Dyrektor zawodów: Tadeusz Głoskowski (0-695-923-254)
Sędzia Główny: Sławomir Pietrzak
Sędzia PZJ: Krzysztof Niecko
Sędziowie: Agnieszka Brokowska, Jarosław Geryń
Delegat techniczny: Krzysztof Koziarowski
Gospodarz Toru: Szymon Tarant
Komisarz: Krzysztof Bocian
Lekarz weterynarii: Jarosław Karcz
Obsługa komputerowa i elektroniczny pomiar czasu: Anna Głoskowka (0-695-923-252)
Kierownik zawodów: Artur Bieńkowski (0-693-619-225)
niedziela, 17 lutego 2008
Wieści z Janowa Podlaskiego
Co tymczasem słychać w Stadninie w Janowie Podlaskim? Od 29 lutego do 2 marca w stadninie odbędą się kolejne konsultacje jeździeckie w dziedzinie ujeżdżenia i skoków, które poprowadzą Helena, Józef i Mieczysław Zagorowie. Ponadto, organizator Dni Konia Arabskiego opublikował wstępną listę koni - 57 klaczy i 12 ogierów - przeznaczonych na aukcję Pride of Poland 2008, która odbędzie się 10 sierpnia. Lista może jeszcze ulec zmianie. Tu można znaleźć wstępną listę.
Inna, ważna wiadomość dla wielbicieli koni arabskich - zaplanowany na 28-29 czerwca tego roku pokaz w Centrum Treningowym Champion w Dzierżążnej koło Łodzi otrzymał afiliację ECAHO. Tym samym, jest to czwarty obok dwóch w Janowie Podlaskim i jednym w Białce polskich pokazów afiliowanych przez ECAHO.
czwartek, 6 grudnia 2007
Adres szpitala
Zamiast się usprawiedliwiać odpowiem jednak na pytania, które się pojawiają ostatnimi czasy. Są to pytania o kontakt z Jarosławem Karczem. Odpowiedź wszyscy zainteresowani znajdą na zdjęciu poniżej.
sobota, 17 listopada 2007
Medialnie o koniach arabskich
Tymczasem Monika Luft połączyła swoją wiedzę zawodową na temat mediów oraz fascynację końmi arabskimi. Efektem tego jest świetnie rozwijający się serwis polskiearaby.com, czyli portal miłośników koni arabskich. Nic w tym dziwnego, że portal ma się dobrze (aktualna treść na wysokim poziomie przygotowywana przez zespół redakcyjny oraz rosnące statystyki odwiedzin) i jeszcze do tego jest ładny, bo szerokie doświadczenie telewizyjne Moniki – od publicznych Telewizji Hiszpańskiej i Telewizji Polskiej po prywatny Polsat i Tele 5, uzupełnione zostało doświadczeniem pisarskim: dwie opublikowane powieści – „Śmiech iguany” (2004), „System argentyński”(2006) oraz blog na Wirtualnych Mediach.
Na zdjęciu: Monika Luft z klaczką Panna Cotta (Perseusz - Pelisa/Europejczyk), własnej hodowli, fot. Maciej Liese dla magazynu ESSENCE.
Koń arabski, według Moniki, wiąże się z wieloma dziedzinami życia i niesamowicie pobudza wyobraźnię. Są to nie tylko wrażenia estetyczne, ale pociągające wyzwanie intelektualne. W polskiej historii koń arabski zajmuje szczególne miejsce, które można zrozumieć, śledząc – tak jak Monika – liczne materiały historyczne poświęcone hodowli tych koni na dworach magnackich i szlacheckich. Nie przypadkiem Monika Luft została wydawcą książki „One tworzyły piękno” Krystyny Chmiel, poświęconej koniom arabskim, o której niebawem znajdzie się tutaj więcej informacji.
„Najbardziej lubię być na pastwisku razem z końmi. Pasące się klacze ze źrebakami działają na mnie uspokajająco. To miłe uczucie, kiedy ciekawskie źrebaki podchodzą blisko, a i klacze zachowują się przyjaźnie. Wszystkim im trzeba poświęcić nieco uwagi. To pozwala oderwać się od trosk codziennego życia. Nie muszę jeździć na koniu, wystarczy mi możliwość przebywania z nim” – stwierdza Monika Luft.Monika Luft przypomniała mi o pewnej ważnej rzeczy. Od koni arabskich wymaga się dwóch, bardzo często wykluczających się cech – piękna i dzielności. Modny obecnie typ urody konia arabskiego to wyprofilowana główka, „niczym u konika morskiego” i duża „żeńskość”, czyli delikatna, lekka budowa. Araby „Pure Polish” często są odległe od tego modelu piękna, choć oczywiście czasem rodzi się taka gwiazda, jak Pianissima, wzbudzająca zachwyty na całym świecie. Jednak także konie o nie aż tak wyrafinowanej urodzie osiągają zawrotne ceny podczas janowskiej aukcji. Czemu nadal są tak popularne, mimo ogromnej konkurencji „arabów” z całego świata? Tu Monika znów odsyła nas do kilkusetletniej tradycji hodowli koni arabskich w Polsce. U nas zawsze zwracano uwagę na dzielność i dumę tych zwierząt. Polskie araby, poddawane próbom dzielności na torze, słyną z bardzo poprawnej budowy i dużej odporności. To konie nie tylko do pokazywania, ale i do pracy pod siodłem. Tych zalet użytkowych brakuje często wysublimowanym osobnikom, występującym na międzynarodowych pokazach.
Trudno mówić, zdaniem Moniki Luft, o jednym środowisku hodowców i przyjaciół koni arabskich w Polsce, choć niewątpliwie integrującą rolę pełnią (także ze względu na swoją ekskluzywność) Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim, które są największym świętem tej rasy w Polsce. I chociaż polscy hodowcy prywatni odnoszą coraz więcej sukcesów, to nadal rozpoznawalną na całym świecie markę mają tylko państwowe stadniny, jak Janów Podlaski czy Michałów. To naturalne – historia Janowa liczy sobie 190 lat, podczas gdy początki hodowli prywatnej na większą skalę sięgają zaledwie połowy lat 90. ubiegłego wieku. Ale zarówno liczba hodowców prywatnych, jak i liczba klaczy hodowlanych w prywatnych rękach rośnie z roku na rok, podobnie jak możliwości finansowe prywatnych hodowców. Przy tym grupa ludzi, która poświęca się pasji związanej z hodowlą koni arabskich jest nie tylko coraz liczniejsza, ale zdobywa też coraz większe doświadczenie, co niewątpliwie zapowiada ciekawe czasy dla naszej hodowli – podsumowuje Monika Luft.
Zamiast zakończenia tego postu, odsyłam Was do Araboteki na polskiearaby.com – piękno w wersji video…. :)
piątek, 2 listopada 2007
Tutto Arabi o Janowie Podlaskim
sobota, 20 października 2007
Ludwik Maciąg
Zawierucha I Wojny Światowej prowadziła ojca Ludwika, Michała Maciąga pod Isonzę i Verdun, skąd powrócił z armią Hallera do Krakowa. Razem z żoną, Dalmatynką Rozalią Dokić trafił do Białej Podlaskiej, gdzie pracował w garnizonie 9 Pułku Artylerii Lekkiej.W latach 1940-1942 zorganizował na tym terenie grupy bojowe Związku Odwetu, mające za zadanie prowadzenie bezpośredniej i zbrojnej walki z okupantem. W grudniu 1943 r. Stefan Wyrzykowski otrzymał rozkaz zorganizowania stałego oddziału do ochrony radiostacji nadawczo-odbiorczej Komendy Głównej Armii Krajowej oznaczonej kryptonimem R-31, zapewniającej łączność KG AK z Rządem Polskim w Londynie.
W książce Piotra Dzięciołowskiego „Historie przedmiotami pisane” znalazł się obszerny fragment wspomnień Ludwika Maciąga z tego okresu: „Aż nadszedł dzień ciężkiej bitwy w okolicach Grabarki na północny zachód od Białej Podlaskiej. Była tak wyczerpująca, że pamiętam ją tylko we fragmentach. Stres i zmęczenie wywołały niewyobrażalną lukę pamięci. Wielu faktów nie potrafię sobie nawet wytłumaczyć.
Nie chciało mi się wierzyć. Wysłał mnie w roli parlamentariusza na teren, który właśnie zajęli sowieci. Co prawda zupełnie nie znałem rosyjskiego, ale potrafiłem przynajmniej kląć w tym języku, niczym radziecki szewc.
Po latach przeniósł się z Warszawy w okolice Wyszkowa, do Gulczewa. Otoczony wiejską przyrodą i końmi oraz coraz większą rzeszą przyjaciół tworzył swoje obrazy. Wrażliwy, nie do końca odnajdywał się w nowej rzeczywistości społecznej, a jako koniarz i były partyzant pozwalał sobie na bezpośrednią krytykę tego, co trudno mu było zaakceptować. Z drugiej strony - z poczuciem humoru, jak niewielu umiał zachwycać się grą świateł, różnej o każdej porze dnia, zależnej od rodzaju zachmurzenia. Jadąc samochodem, potrafił zatrzymać się i zacząć szkicować gdzieś pośród pól, na środku trasy - bo właśnie pojawił się widok, którego poszukiwał miesiącami. Ludwik Maciąg umarł 7 sierpnia 2007 roku.niedziela, 14 października 2007
Ściany szpitala dla koni
Więcej informacji o bloczkach SILKA można znaleźć na Portalu Rolniczym – SILKA dla Rolnictwa lub na korporacyjnej stronie Xella Polska.



wtorek, 9 października 2007
Jak Jarosław Karcz leczył Lotnego

Jak poznałem Jarka Karcza?
Historia moich spotkań z końmi to także historia różnych kontuzji koni i spotkań z weterynarzami. Otarcia, rozerwania skóry, zerwania ścięgien, podbicia, obtłuczenia a nawet śmiertelne wypadki koni, to niestety także część mojej końskiej historii.
W 2003 roku nabyłem z hodowli Ewy i Stanisława Tyków z Hańczowej w Beskidzie Niskim pięknego ogiera małopolskiego, Lotnego. Lotny był wówczas bardzo dzikim dwulatkiem. W Hańczowej klacze ze źrebakami wychodzą na wypas od świtu do zmroku, a ogiery i odsadki płci męskiej wypasane są na połoninach w nocy razem z wilkami. Stąd może gwałtowne reakcje Lotnego przy pierwszych naszych spotkaniach. W wyniku takiej gwałtownej reakcji podczas pierwszych zabaw, lina pełniąca rolę lonży owinęła się mu wokół pęciny tylniej nogi. Gwałtownie chciał się z niej wyzwolić i niestety naderwał sobie torebkę stawową. Wezwani weterynarze mieli wszyscy dwa, takie same zalecenia - zmniejszyć porcje owsa i nacierać glinką schładzającą.
Po zużyciu paru puszek glinki i zupełnego braku poprawy stanu nogi mojego konia zacząłem wśród znajomych hodowców koni szukać porady i specjalisty. Rafał Okrzeja (oj, o Rafale też tu będzie niebawem - dop. DK), hodowca i pasjonat ciężkich koni rasy belgijskiej z Janówka koło Wierzbna, człowiek o wielkiej wiedzy z zakresu hodowli i zachowań koni, poradził mi żebym się zwrócił do weterynarza z Janowa Podlaskiego, Jarosława Karcza.

Wyraziłem wątpliwość, czy znakomitość ze stolicy polskiej hodowli konia arabskiego, zechce jechać 200 km, aby obejrzeć mojego konia. Jarek na wezwanie telefoniczne odpowiedział bardzo szybko. Przyjechał z potrzebnym do diagnozy sprzętem, rentgenem i ultrasonografem i zalecił interwencję chirurgiczną u siebie w Janowie.
Po operacji Lotny w ciągu dwóch miesięcy doszedł do siebie. Już wkrótce mogliśmy wraz Jarkiem wyjechać na wspaniałą wycieczkę konną wokół Janowa Podlaskiego. Odnoszę wrażenie, że poza dużą wiedzą medyczną, Jarek ma naturalne cechy dobrego lekarza koni. Żyje swoim zawodem i uprawia go z przyjemnością. Cały czas się dokształca, cały czas konsultuje swoja praktykę z profesorami z Wydziału Weterynarii warszawskiej SGGW, a przy tym działa zdecydowanie, no i sam uprawia czynnie jeździectwo. Bardzo angażuje się w leczenie swoich pacjentów, często poświęcając czas na odpoczynek i życie rodzinne. Może tak być, bo żona Kasia, także wspaniały weterynarz i amazonka, wykazuje duże zrozumienie dla zaangażowania Jarka. (autor: Jacek Kluszewski)
Na zdjęciu najmłodszy potomek rodu Kluszewskich, Staś z Wojmirem....:)
poniedziałek, 1 października 2007
Puchar Narodów przyznany Polsce
Najszczersze gratulacje należą się hodowcom z Polski - dla zdobywczyni największej liczby punktów - SK Michałów, dla pierwszego w historii polskiej hodowli prywatnego hodowcy, który sam doprowadził swojego wychowanka do zwycięstwa w Pucharze - Stadniny Falborek Arabians państwa Goździalskich, oraz dla pozostałych stadnin, które pracowały na łączną sumę punktów - stadnin w Janowie Podlaskim i Białce oraz Leszka Jarmuża (Stadnina Kębliny) i Wojciecha Parczewskiego (Nazaret Arabians).
Ogromne podziękowania należą się też Pani Lidii Pawłowskiej, która śledząc szczegółowo relację z Pucharu Narodów on-line zamieszczała aktualizowane opisy na stronach internetowych Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich.
sobota, 29 września 2007
Trwa Puchar Narodów w Aachen
Już wczoraj (piątek) dostępne były obok ekranu listy startowe pierwszych klas. Pod ramką w prawym dolnym rogu ekranu znajduje się lista klas oraz tuż pod nią link do odświeżania listy. W niecałą godzinę po zakończeniu klas źrebiąt pojawiły się w Internecie już ich szczegółowe wyniki oraz zaraz potem - wyniki czempionatu. Po występie każdego konia pokazywna jest plansza z ocenami. W piątek organizatorzy usunęli link do bardziej skompresowanej wersji przekazu, nie wpłynęło to chyba jednak drastycznie na odbiór wersji high quality.
Na stronach internetowych Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich na bieżąco komentowane są wyniki wszystkich klas dla tych, którzy nie mogą lub nie mają czasu na żywo oglądać Pucharu Narodów.
Przypomnijmy, że w tym roku do 12 klas w ręku zgłoszono aż 27 koni z Polski (nie licząc tych, które zostały w Polsce wyhodowane, a wystąpią w barwach nowych właścicieli).
Oto lista polskich koni arabskich, które występują podczas Pucharu Narodów:
Enspinezja – wł. Leszek Jarmuż, SK Kębliny; Psyche Victoria – wł. Alicja i Krzysztof Poszepczyńcy, Chrcynno Pałac; Altis – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Sotika – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Satis – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Bresilia – wł. Wojciech Parczewski, Nazaret Arabians; Eksterna – wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Pinta – wł. SK Janów Podlaski; Sefora – wł. SK Janów Podlaski; Faronn – wł. Stanisław Sławiński, Czeple Arabians; Ejrene – wł. SK MichałówEkina – wł. SO Białka; Ganga – wł. Alicja i Krzysztof Poszepczyńcy, Chrcynno Pałac; Norma – wł. SK Michałów; Pistoria – wł. SK Michałów Celsjusz – wł. SO Białka; Etnologia – wł. Janów Podlaski; Primadonna – wł. Tomasz Tarczyński, Stadnina Grabów nad Pilicą; Emika – wł. SO Białka; Espadrilla – wł. SK Michałów; Estoria – wł. SK Michałów; Emocja – wł. SK Michałów; Palmira – wł. SK Michałów; Esparto – wł. SK Michałów; Poganin – wł. SK Janów Podlaski; Gaspar – wł. SK Michałów; Grafik – wł. SK Michałów;
środa, 26 września 2007
Zapowiedź Pucharu Narodów w Aachen
Historia Pucharu Narodów sięga lat siedemdziesiątych - czasów sprzed powstania ECAHO, czyli Europejskiej Organizacji Konia Arabskiego. Pani Annette Hedley zaproponowała rozgrywanie imprezy wykraczającej swym zasięgiem poza Europę, otwartej dla wszystkich krajów skupionych w WAHO (Światowej Organizacji Konia Arabskiego) oraz premiującej reprezentacje narodowe.
Pierwszy pokaz według tej koncepcji odbył się w 1980 roku, a jego truymfatorami byli hodowcy z Wielkiej Brytanii. Nagrodą był srebrny puchar zasponsorowany, dzięki dobrym układom między panią Hedley a Lady Harmsworth Blunt, przez brytyjskie pismo The Daily Mail, należące do rodziny Harmsworth. Po śmierci Lady (zmarła 12.11.1991 r. w wieku 93 lat!) The Daily Mail zaproponował, by trofeum nosiło jej imię i od 1992 roku nagroda w Pucharze Narodów nazywana jest The Lady Harmsworth Blunt Memorial Trophy. Od 2001 roku na zasadach analogicznych jak klasyfikacja Pucharu Narodów prowadzona jest klasyfikacja Pucharu Hodowców (premiująca kraj, w którym wydowane zostały najlepsze konie w danej edycji), a przyznawana nagroda nosi imię Major T.W.I. Hedley Memorial Trophy.
Przyzwyczailiśmy się, że pokaz rozgrywany jest w Aachen, co roku w ostatni weekend września. Warto jednak zaznaczyćć, że te stałe miejsce i czas obowiązują od 1993 roku. Przedtem impreza rozgrywana była w różnych krajach, czasami w odstępie dwóch lat.
W klasyfikacji pokazów ECAHO Puchar Narodów w Aachen należy do tzw. Title Show - najwyższej rangi pokazów afiliowanych przez ECAHO, obok Czempionatów Świata, Europy i Bliskiego Wschodu. To także bodajże najtrudniejszy - obok Czempionatu Świata - pokaz rozgrywany w Europie i jeden z kilku (może czterech - obok Czempionatu USA i Scottsdale) najbardziej prestiżowych na świecie.
Należy przypomnieć, że Polska zdobywała Puchar Narodów, zwany potem Trofeum Lady Harmsworth trzy razy, w latach 1998, 2001 oraz 2006. Dodatkowo, przyznawany od roku 2001 Puchar Hodowców Polska otrzymała właśnie w 2001 roku.
Organizator, niemiecki związek hodowców koni arabskich VZAP, na swojej witrynie internetowej zamieścił wszystkie dokumenty dla uczestników i widzów, w tym ramowy program imprezy. Już pod koniec lipca VZAP zapowiedział też przeprowadzenie przekazu live z Pucharu Narodów w Aachen.
We wtorek (wczoraj) w podróż wyruszyła ekipa stadnin w Janowie Podlaskim i Białce. Na środę rano (czyli dziś) wyjazd swoich koni zaplanowała stadnina w Michałowie. Swoje konie zgłosili też hodowcy prywatni: Leszek Jarmuż, Tomasz Tarczyński, Wojciech Parczewski, Stanisław Sławiński i stadnina Falborek Arabians. Być może okaże się, że na listach startowych znajdziemy jeszcze innych uczestników z Polski, a z pewnością na ringu zobaczymy jakieś konie krajowej hodowli wyeksportowane w przeszłości lub potomków polskich koni.
Poniżej prawie cała lista, jaką udało się ustalić do 25 września Polskiemu Związkowi Hodowców Koni Arabskich - prawie cała, bo wszystko Związek zdradzi dopiero w piątek - zgodnie z sugestią jednego z hodowców :).
Klasa 1 - klaczek rocznych:
niespodzianka :); niespodzianka :)
Klasa 2 - ogierków rocznych:
Altis - wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; niespodzianka :)
Klasa 3 - klaczek 2-letnich (dwie grupy A i B):
niespodzianka :) Eksterna - wł. Krzysztof Goździalski, SK Falborek Arabians; Pinta - wł. SK Janów Podlaski; Sefora - wł. SK Janów Podlaski
Klasa 4 - ogierków 2-letnich:
Faronn - wł. Stanisław Sławiński
Klasa 5 - klaczek 3-letnich:
Ejrene - wł. SK Michałów Ekina - wł. SO Białka; Norma - wł. SK Michałów; Pistoria - wł. SK Michałów
Klasa 6 - ogierków 3-letnich:
Celsjusz - wł. SO Białka
Klasa 7 - klaczy 4-6-letnich:
Etnologia - wł. Janów Podlaski Primadonna - wł. Tomasz Tarczyński
Klasa 8 - klaczy 7-10-letnich:
Emika - wł. SO Białka Espadrilla - wł. SK Michałów; Estoria - wł. SK Michałów
Klasa 9 - klaczy 11-letnich i starszych:
Emocja - wł. SK Michałów; Palmira - wł. SK Michałów
Klasa 10 - ogierów 4-6-letnich:
Esparto - wł. SK Michałów; Poganin - wł. SK Janów Podlaski
Klasa 11 - ogierów 7-10-letnich:
Gaspar - wł. SK Michałów
Klasa 12 - ogierów 11-letnich i starszych:
Grafik - wł. SK Michałów.
Bliższe informacje na temat Pucharu Narodów na stronach internetowych Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich
wtorek, 18 września 2007
Wizualizacja szpitala dla koni


poniedziałek, 17 września 2007
Zawody w skokach przez przeszkody (cz.II)
Szczegółowe wyniki zawodów z niedzieli, 16 września:Konkurs nr 15 - dwunawrotowy - finał w kat. młodzicy
1. Wojciech Stasiuk, WKJ Lublin, SJ Krupiec - Pinio, Karino - mistrz młodzików
Konkurs nr 16 - klasa LL (80 cm) - dokładności bez rozgrywki - konkurs otwarty (ZR)
1. Sebastian Nanuniuk, WKJ Lublin, SJ AZS PWSZ Biała Podlaska - Emira
Konkurs nr 17 - kl. L - z trafieniem w normę czasu - konkurs otwarty (ZR)
1. Ewa Mazurowska, KJ Kuźnia Nowa Wieś - Imagine
Konkurs nr 18 - dwunawrotowy - finał w kat. juniorzy młodsi
1. Paweł Jachymek, UKJ Gracjan Bychawa - Szamanka, Hipoteka Shagya
2. Magdalena Krasnowska, WKJ Lublin, SJ Bonanza - Jutlanta - mistrz juniorów młodszych
Konkurs nr 19 - klasa P - zwykły - konkurs otwarty (ZR)
1. Ewa Mazurowska, KJ Kuźnia Nowa Wieś - Imagine
Konkurs nr 20 - dwunawrotowy - finał w kat. juniorzy
1. Amadeusz Fryga, LKJ Białka - Wiwat - mistrz juniorów
Konkurs nr 22 - klasa N - dwufazowy - konkurs otwarty (ZR)
1. Artur Kufel, WKJ Lublin - Ofis
Konkurs nr 23 - dwunawrotowy - finał w kat. seniorzy
1. Łukasz Wysocki, WKJ Lublin, SJ Krupiec - Bunt - mistrz seniorów
I jeszcze jedna fotografia.
Warto też przypomnieć, że za datę założenia Stadniny Koni w Janowie Podlaskim uznaje się dzień 18 grudnia 1817 roku - dzień, w którym do Janowa dotarło stado prowadzone przez Jana Ritza, realizującego misję zorganizowania na ziemiach polskich stadniny państwowej. W 2007 roku będziemy obchodzić 190. rocznicę tego wydarzenia.
niedziela, 16 września 2007
Zawody w skokach przez przeszkody
Impreza organizowana jest właśnie przez Stadninę Koni w Janowie Podlaskim oraz Lubelski Związek Jeździecki w Lublinie i Gminę Janów Podlaski. Świetna organizacja imprezy – wzorcowe przygotowanie parkuru i rozprężalni oraz całego zaplecza (m.in. opieki weterynaryjnej, którą na zawodach organizował Jarosław Karcz - na zdjęciu) zostało dość mocno pokrzyżowane przez rozbrykaną w sobotę pogodę. Zmiany temperatury, silne wiatry, które przewracały co chwila przeszkody oraz strugi deszczu dawały się startującym w zawodach skokowych jeźdźcom bardzo mocno w kość.
Zawodnicy zapewnili widzom ciekawą prezentację swoich umiejętności. Nie doszło do żadnych nieprzyjemnych sytuacji – jedna wzbudziła niepokój widzów i obsługi, kiedy spadł jeździec – Piotr Wilczewski, a jego koń Salmina W delikatnie się skaleczyła - wyeliminowało to ją z sobotnich zawodów, ale według Jarosława Karcza koń szybko wróci do formy. Chwilę później Piotr Wilczewski na koniu Contender Son zwyciężył w dwóch sobotnich konkurencjach – klasy N i klasy P (obydwaj na zdjęciu).Warto tu zresztą zaprezentować wszystkich zwycięzców z soboty, 15 września konkursów mistrzostw województwa lubelskiego i zawodów regionalnych (duże brawa dla osób obsługujących witrynę Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, bo stamtąd zaczerpnąłem dokładne informacje – wprowadzone bezpośrednio po zakończeniu zawodów).
Konkurs nr 2 - klasa LL (70 cm) z oceną stylu jeźdźca - konkurs otwarty (ZR)
1. Marta Lubaszewska, WKJ Lublin - Bazan (czysta krew arabska)
Konkurs nr 3 - klasa L - z oceną stylu jeźdźca - I półfinał w kat. juniorzy młodsi
1. Paweł Jachymek, UKJ Gracjan Bychawa - Hipoteka Shagya
Konkurs nr 4 - klasa L - z oceną stylu jeźdźca - konkurs otwarty (ZR)
1. Ewa Wosik, WKJ Lublin, SJ Poniatowa - Gżegżółka
Konkurs nr 5 - kl. P - z oceną stylu jeźdźca - I półfinał w kat. juniorzy
1. Amadeusz Fryga, LKJ Białka - Wiwat
Konkurs nr 7 - kl. P - dwufazowy - konkurs otwarty (ZR)
1. Piotr Wilczewski, JKS Narew Różan - Contender Son
Konkurs nr 8 - kl. N - szybkości - I półfinał w kat. seniorzy
1. Artur Kufel, WKJ Lublin - Amaretto
Konkurs nr 9 - kl. N - zwykły - konkurs otwarty (ZR)
1. Piotr Wilczewski, JKS Narew Różan - Contender Son
Konkurs nr 10 - klasa LL (80 cm) z oceną stylu jeźdźca - II półfinał w kat. młodzicy
1. Wojciech Stasiuk, WKJ Lublin, SJ Krupiec - Pinio
Konkurs nr 11 - klasa P - dokładności bez rozgrywki - II półfinał w kat. juniorzy młodsi
1. Magdalena Krasnowska, WKJ Lublin, SJ Bonanza - Jutlanta
Konkurs nr 12 - kl. P - dokładności bez rozgrywki - II półfinał w kat. juniorzy
1. (ex equo 1-2) Amadeusz Fryga, LKJ Białka - Wiwat 2. (ex equo 1-2) Agnieszka Mełgiś, WKJ Lublin, SJ Bonanza - Ofelia
Konkurs nr 14 - kl. C - dokładności bez rozgrywki - II półfinał w kat. seniorzy
1. Artur Kufel, WKJ Lublin - Ofis
Komisja sędziowska oraz osoby oficjalne zawodów:
Przewodniczący komisji: Katarzyna Zimińska-Milanowska
Sędzia stylu: Katarzyna Zimińska-Milanowka
Sędziowie: Agnieszka Brokowska, Joanna Trawińska
Gospodarz toru: Krzysztof Bocian
Lekarz weterynarii: Jarosław Karcz
Komisarz zawodów: Jerzy Mełgieś
Kierownik zawodów: Artur Bieńkowski
Obsługa techniczna: Tadeusz Głoskowski
Powyższa ekipa miała wsparcie nie tylko pracowników Stadniny, ale również własnego środowiska, czyli okolicznych jeźdźców i hodowców koni – wśród osób, które pomagały odbudowywać rozsypujące się przeszkody widziałem m.in. Macieja Falkiewicza, janowskiego malarza i hodowcę koni.czwartek, 13 września 2007
Janów Podlaski
Szpitale dla koni nie są niczym nowym w Polsce – bardzo dobre istnieją w Gliwicach i Warszawie. Jednak Janów Podlaski, a co za tym idzie - całe Podlasie i Lubelszczyzna swojego szpitala nie posiadają. Brak ten postanowił nadrobić znany hodowcom koni lekarz weterynarii, Jarosław Karcz. Jego pomysł spotkał się z bardzo dużym aplauzem nie tylko lokalnego środowiska hodowców koni, ale również firmy Xella Polska, której materiały budowlane są wykorzystywane jako budulec szpitala.Wybór Janowa Podlaskiego nie był przypadkowy ani dla lekarza weterynarii, Jarosława Karcza, ani dla Xella Polska. To właśnie Janów Podlaski słynie w Polsce, jak również na całym świecie ze wspaniałej hodowli koni arabskich. Stadnina w Janowie Podlaskim nierozerwalnie kojarzy się z postacią jej wieloletniego dyrektora, wychowawcy pokoleń hodowców koni w Polsce, Andrzeja Krzyształowicza (1915 – 1998), który był sprawcą wspaniałego renesansu stadniny oraz jej dyrektorem w latach 1956 - 1991. Wielki talent hodowlany w połączeniu ze żmudną codzienną pracą, sumiennością i poczuciem obowiązku, których też wymagał od innych, sprawiły, że wyhodowane przez niego konie odnosiły sukcesy na pokazach hodowlanych, torach wyścigowych i hipodromach w Polsce i na świecie.
Najlepiej też przytoczyć tutaj słowa Andrzeja Krzyształowicza, w których pokrótce opisuje historię stadniny w Janowie Podlaskim: ,,[...] Była ona burzliwa jak nasza historia narodowa. Założona w 1817 roku po kongresie wiedeńskim na wniosek Rady Administracyjnej Królestwa Kongresowego Polski za zgodą cara Aleksandra I, była pierwszą na ziemiach polskich stadniną państwową. Do powstania styczniowego w 1863 roku kierownictwo stadniny spoczywało w rękach polskich hodowców. Po powstaniu, w którym udział brało kilkunastu janowskich masztalerzy, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej stadniną kierowali urzędnicy carscy, a nadzór nad jej działalnością sprawował zarząd stadnin państwowych w Petersburgu. W 1914 roku konie janowskiej stadniny zostały ewakuowane w głąb carskiej Rosji i żaden z tych koni do Janowa nie wrócił.
Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, ówczesne Ministerstwo Rolnictwa wszystkie konie uratowane z działań wojennych, z różnych źródeł i różnych ras, rokujące nadzieje, że mogą być materiałem hodowlanym potrzebnym do odbudowy hodowli koni w Polsce, gromadziło w Janowie Podlaskim. Budynki i inne urządzenia były zniszczone, lecz pozostało bogate zaplecze w postaci łąk i pastwisk. Po odbudowie stajen i reorganizacji hodowli koni w Polsce, w Janowie Podlaskim pozostały konie czystej krwi arabskiej i półkrwi angloarabskiej. Ogiery półkrwi, wychowane w okresie międzywojennym w Janowie, były materiałem wyjściowym do masowej hodowli produkującej konie tak w tym czasie niezbędne kawalerii i innym rodzajom broni posługującym się końmi wierzchowymi.Konie czystej krwi arabskiej, których hodowla w Polsce ma ponad 200-letnią tradycję, były już w XIX wieku sprzedawane do różnych krajów europejskich. W latach trzydziestych obecnego stulecia sprzedawano je między innymi do USA.W czasie działań wojennych w 1939 roku ponad 80%, janowskich koni zaginęło. Z uratowanych resztek polski personel zatrudniony przez niemieckie wojskowe władze okupacyjne odbudowywał w Janowie hodowlę koni w dotychczasowych dwóch kierunkach. W 1944 roku niemiecka komenda stadniny zarządziła i przeprowadziła ewakuację koni w momencie, kiedy armia radziecka dochodziła do Bugu. Konie zabrane z Janowa wraz z częścią personelu zostały przetransportowane koleją w okolice Drezna. Tam stały do lutego 1945 roku. Kiedy armia radziecka dochodziła do Odry, nastąpiła dalsza ewakuacja stadniny, tym razem pieszo. Pierwszym etapem było Drezno, w którym stadnina przeżyła zmasowany nalot aliancki w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku. Następnym etapem marszu pieszego było Torgau nad Łabą, skąd w marcu konie zostały przetransportowane koleją do majątku Nettelau położonego na południe od Kilonii. W trakcie tej podróży nie obeszło się bez groźnych nalotów, które szczęśliwie nie spowodowały żadnych strat wśród ludzi i koni. W Nettelau stadnina janowska doczekała końca wojny i utworzenia zarządu stadnin polskich w Niemczech, który ujął w ramy organizacyjne wszystkie konie z polskich stadnin, wywiezione do Niemiec przez okupanta. W Nettelau konie pozostawały do jesieni 1946 roku, kiedy to drogą morską wróciły do Polski.
Ze względu na częściowe zniszczenie budynków janowskiej stadniny, konie zostały przejściowo ulokowane w Posadowie, wówczas w powiecie Nowy Tomyśl, w województwie poznańskim. Do Janowa wróciły jesienią 1950 roku. Nadal są chowane dwie rasy: czystej krwi arabskiej i półkrwi angloarabskiej. Te pierwsze z myślą o eksporcie, te drugie w początkowym okresie na zasilenie polskiego rolnictwa w siłę pociągową, a ostatnio z myślą o sporcie, rekreacji, a także eksporcie. Od 1960 roku janowskie araby są sprzedawane za granicę; najpoważniejszymi ich odbiorcami są Amerykanie, którzy dotychczas kupili najwięcej koni i płacą najwyższe ceny. Od 1969 roku na terenie stadniny koni w Janowie Podlaskim są rokrocznie organizowane dla kupców zagranicznych aukcje na konie arabskie ze stadnin chowających konie tej rasy tzn.: Janowa Podlaskiego, Michałowa, Kurozwęk i Białki. [...] Aukcję poprzedza narodowy czempionat konia arabskiego Polski, [...]'' [źródło]